poniedziałek, 5 maja 2014

Rozdział 2
-Ok a gdzie się wybierasz ?
 -Do lekarza z mamą.
 - Co jej się stało ?
-Nic. To tylko przeziębienie. Nie masz się czym martwić  -Bałam się, że coś po tej operacji. Moje siostry wyszły z mieszkania zostawiając mnie z chrześniakiem i zadałam sobie sprawę, że mieszkanie jest prawie puste. Jedyną osobą po za mną i Connorem jest Rose, która bierze prysznic. No cóż, wieć chyba wyjdziemy na spacer.  Nie ma w tym domu nic do roboty, no chyba że… ale jest zamały na pieczenie ciastek . No to spacer .
***
 Wyniosłam wózek na chodnik i usadowiłam w nim chłopca . Doszliśmy do parku. Był wielki. Cały park pokrywała kostka, więc mogłam swobodnie poruszać się z wózkiem. Usiadłam na ławeczce wpatrując się w fontannę i gadając jakieś głupoty do dziecka.
 -Connuś pacz, fontanna. Tak , tak ale wodę wypluwa ! -Wyjęłam chłopczyka z wózka i usadowiłam go na moich kolanach, by mógł się lepiej przyglądać . Ostatnio ma szał na żyrandole.  Wszystkie go interesują.
-Connor spójrz ! Ptaszek.  - Gołąb, który zleciał z drzewa i upadł dosłownie przed nami zaczął przyglądać się chłopcu, na co on zapiszczał i zaczął płakać. Zaraz uspokoiłam chłopca i włożyłam do wózka . Błyskawicznie zasnął a ja postanowiłam wyjąć telefon i zadzwonić do Alex . Nie odbiera, trudno . A co to do cholery ? Taylor ! Czego ona tu szuka ? Nigdy jej tu nie było i spodziewałam się. Zawsze mówiła, że nie przychodzi do takich miejsc . Czy ona ma w ręku HOT DOGA!? Ona jest wegetarianką ! Zawsze tylko jadała sałatki z drogich i ekskluzywnych restauracji a teraz idzie przez park z hot dogiem ?! Aha ..Ok…CO ona robi ?!  Wyrzuca go !? WTF!? Nie rozumiem tej kobiety .
 Harry PRO:
 Nareszcie uwolniłem się od Teylor. Wredna suka to tyle . Nie będę zabierał jej do drogich restauracji. Nie ma mowy ! Nie zasługuje na to ! Podlizuje się mną przed koleżankami, i myśli, że ja będę ją za to wielbił . Wziąłem ja na ’’randkę’’ a raczej zmusiła mnie bym ją zabrał. Nienawidzę jej,  ale musze się z nią spotykać. Inaczej koniec mojej pracy. Pracuje u jej ojca . Moja mam powiedziała, że musze mieć prace. Nie ważne jaką, ale muszę.  Niegdzie mnie nie chcieli przyjąć, wiec zawarłem umowę z Taylor. Ja z nią chodzę, ona przekonuje ojca by mnie zatrudnił. Zawsze miałem dobre oceny i nadal je mam, ale moja reputacja jest na samym dnie. Szkoda mówić. Taylor w końcu sobie poszła, wiec postanowiłem odsapnąć od ciągłej gadaniny ,jak to ostatnio kupiła sobie sukienkę i jakie to chujowe buty.  Rzygam. Kiedy wszedłem na teren parku zobaczyłem piękną brunetkę,  która dziś przyglądała mi się przed szkołą Tay . Pomijając fakt, że sam przyglądałem jej jak głupi to… oj tam oj tam. Wyjątkowa piękna dziewczyna . Chwila.  Mam pomysł ! Harry ma pomysł.  Ej ja ją z kąś kojarzę. Nieee . Na słupie załwarzyłem ogłoszenie postanowiłem więc urwać kawałek kartki . długopis , dlugpis uhh . Kurwa , Kurwa , Kurwa . Poszedłem do sklepu i kupiłem długopis . Napisałem na karteczce : „505538697 Zadzwoń śliczna, czekam” Długopis rzuciłem za siebie i zacząłem iść w stronę dziewczyny,  która właśnie wyjmowała z wózka jakieś dziecko… CO?! Nie , nie to nie jej . Nie, na pewno nie. Dobra dajesz. Podszedłem do dziewczyny siedzącej na ławce i zwinnie dwoma palcami wrzuciłem karteczke w jej dekold . Papierek zwinnie wylądował po między jej piersiami zaklinowując się.  Uśmiechnąłem się figlarnie ukazując dołeczki i odchodząc. Dziewczyna nic nie powiedziała, tylko wyjęła karteczkę i zaczęła czytać.
 Cat PRO:
 Boże to on ten chłopak Tay co on , mi w dekold .O co chodzi ?! Dał mi swój numer . OOOOO Nie, nie zadzwonię kochany
***
 Cholera . Jak to ja musiałam właśnie potknąć się o własne nogi i wylądować na chodniku. Connor zaczą się śmiać . Dziękuje ... Przeszliśmy do miasta na małe zakupy spożywcze. Nie obeszło się od dużej ilości słodyczy więc .. chyba dziś będziemy z dziewczynami oglądać filmy . O Mama napisała.*jeb*. Zaczęłam przepraszać i podniosłam telefon. Kiedy uniosłam głowę i zobaczyłam…O nie ! Znowu on ! To jakieś przekleństwo ! Cholera.
 -Hej.  Masz w końcu zamiar zadzwonić, czy mam łazić za tobą cały dzień ?
-Yyy
-Harry Styles. Miło mi. A ty piękna ..-Harry Styles!? To on ! Omg.  To nasz kujonek ! Hazz ! Boże on chodzi z Tay, ale wyprzystojniał OMG nie wierze !
 -Harry? O Mój Boże tyle lat się nie widzieliśmy !
Harry PRO:
-Co ? Ymm.. znaliśmy się ?- Zapytałem zdziwiony
-Catarine Harrison
-Cat ? Ta, która pożyczała mi ołówek ? -Hahaha tak Tego się nie spodziewałem ,miło było zobaczyć kogoś z dawnych lat. Szkod,a że nie chodziliśmy później razem do gimnazjum, ale ja miałem dużo lepsze oceny i poszedłem na lepszą uczelnie, ale fakt, że jeszcze kilka minut temu chciałem ją zbajerować, wydawał się teraz idealnym pretekstem by zwymiotować.
- To dasz mi swój numer ? – Zapytałem.–No proszeee- Zrobiłem szczenięce oczka . Podała mi telefon a ja przy okazji wpisałem swój do kontaktów . Zaproponowałem jej spacer,  kiedy nagle zabrzmiała piosenka ‘Arctic Monkeys - Do I Wanna Know’.  Spojrzałem na ekran mojego telefonu i ujrzałem imię najgorszej kreatury świata ‘Taylor.’  Czego ona chce?!
 -Hallo ? Nie , później ! Nie mogę !  Pa. – wyrzuciłem z siebie szybkie słowa i nacisnąłem czerwony prostokąt. Schowałem telefon do kieszeni- To nic ważnego. Idziemy ?
 –Możemy.
 -Ym… Mam pytanie. To twoje dziecko ?
 -Nie. Mojej siostry, ale prawie codziennie się nim opiekuje.
***
Przeszliśmy się kawałek i dowiedzieliśmy się o sobie trochę więcej, kiedy zadzwoniła do niej siostra. Wtedy się rozeszliśmy . Wróciłem do domu, kiedy usłyszałem jak ktoś krzyczy moje imię . To tylko moja mama. Tak mieszkam z mamą i siostrą . Ruszyłem po schodach do mojego pokoju i zamknąłem drzwi na klucz. Rzuciłem się na łóżko i zamknąłem oczy.  Ze słodkiego snu wybudziło mnie walenie w drzwi . Wstałem z łóżka i otworzyłem drzwi . Do pokoju wkroczyła Gemma . Druga najgorsza kobieta szatan.
 . -A ty co ?! Waliłeś sobie że musiałeś aż zamknąć drzwi ?! – jak ja jej nienawidzę
 - Czego chcesz Gemma?!
 - Wołałyśmy cię z mamą na obiad głuchy debilu
-Oj chyba ktoś tu ma nie fajne dni – parsknąłem wychodząc z pokoju. Zjechałem po poręczy od schodów i wbiegłem do kuchni przytulając moją mamę, która stała przy blacie robiąc sos do sałatki . Nakryłem w salonie do stołu i usiadłem czekając na resztę domowników, kiedy wszyscy się zjawili zaczęła się rozmowa.
 -I jak spędziliście dzień ? – zapytała szczęśliwie moja mama
-Super mamo.  Byłam z moim CHŁOPAKIEM…- zaczęła, ale nie dane było jej skończyć.
- Super Gemma a ja poznałem fajną dziewczynę i …-oczywiście mi też.
- CO!? –krzyknęły obie.
______________________________________________________

Hej ! Wiecie jak się cieszyłam, gdy zobaczyłam, że mam ok. 90 wyświetleń ! Jejku ! Myślałam, że palca to sobie całego zedrę !!! Dziękuję bardzo za to, że niektórzy mówią o moim blogu znajomym. Dziękuję z całego serca <3 Błagam was piszcie komentarze. Możecie też jako anonimy. Wybieracie, że chcecie pisać jako anonim i już. Ale i tak się cieszę. Zobaczę jak będę miała czas to wstawię trzeci jutro, lub w środę. Do następnego :*

4 komentarze:

  1. Świetny rozdział. Czekam nie cierpliwie :D Pisz szybko. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :D DZIĘKUJĘ ! DZIĘKUJĘ ! Że napisałeś anonimku ten komentarz ! <3 Uwielbiam cię. Proszę jak przeczytasz 3 daj znać w komie i prześlij opinnie <3

      Usuń
  2. Agaaaaaaatka ! <3
    Super ! Czekam !! ♥____♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaaaaaaaaaaaaaaak się cieszę, że ci się podoba Ewelina ! Proooooszę jak przeczytasz następny daj znać w komie ! <3

      Usuń